BARBAKAŃCZYCY

BARBAKAN

W 1962 roku zaczęły się wystawy na murach wokół warszawskiego Barbakanu.

W warunkach bezwzględnej „odwilży” artyści malowali, wystawiali i sprzedawali obrazy bez ingerencji komisji kwalifikacyjnych, cenzury itp.

Malarstwo abstrakcyjne i przedstawiające wystawiali: Naliwajko, Kupczyński, Szajewska, Mieliwodzki, Popielarczyk, Smolarek, Romuald Dąbrowski – Naldek, Jerzy Lassota i wielu innych.

W połowie 1967 roku zaczęło się przykręcanie politycznej śruby – przyjechała milicja i…..skończył się festiwal niezależnej twórczości na Barbakanie.

Po likwidacji wystaw barbakanowych większość wystawiających tam artystów wyemigrowała na Zachód.

Grupa malarska, która może pochwalić się niebagatelnym stażem. W 2019 roku stuknęła jej pięćdziesiątka! A oni wciąż malują, wystawiają
i nie zamierzają przestawać.
Założyciele i główni członkowie grupy Niezależni’69 to: Romuald Dąbrowski (Naldek) – malarz z Targówka, którego określano „motorem wszelakich inicjatyw”, Mirosław Długosz (Miron) – nieco tajemniczy brodacz, lubujący się w malowaniu splątanych ciał ludzkich
oraz Jerzy Lassota – okularnik z wielkim sercem, szukający ciągle nowych inspiracji i stylów malarskich. Sztuka i wolność stanowiły dla
nich największą wartość i jej postanowili podporządkować swoje życie.
A wszystko zaczęło się na murach warszawskiego Barbakanu gdzie 17-letni Lassota i pięć lat starszy Naldek, prezentowali swoje obrazy
wraz z grupą innych zapaleńców. Były to wystawy nielegalne, jednak zainteresowanie przechodniów było ogromne. Latem 1965 roku
do towarzystwa dołączył Miron. Choć jeszcze nie wystawiał, zaprzyjaźnij się z nimi i zaraził artystycznym bakcylem.

Po tym jak w 1967 roku milicja przegoniła towarzystwo z murów, wyjechali szukać szczęścia nad morze do Świnoujścia. W roku 1969
założyli tam malarską grupę „Niezależni”, której głównymi tezami były:

– niezależność w życiu i w sztuce (ignorująca Akademię i Związek),
– utrzymywanie się z uczciwej pracy twórczej (bez chałturzenia),
Grupa spędziła kilka lat na przemierzaniu Europy, szukając swojego malarskiego „Ja”, prezentując obrazy i zawierając artystyczne
znajomości. Odwiedzili m.in. Niemcy, Danię, Szwecję, Francję, Włochy. Po powrocie do kraju, także nie próżnowali, organizowali wiele ciekawych wystaw i imprez kulturalnych. Mimo ogromnej straty, jaką była śmierć Naldka w 1994 roku, nie przestali kultywować kiedyś podjętych założeń i dalej trzymać się swoich twórczych ideałów. W 1998 roku reaktywowali letnie wystawy na murach, nazywając je Artbarbakan. Były one nie tylko nawiązaniem do dawnych, niepokornych lat, ale także, stały się jednym z ważniejszych wydarzeń artystycznych na warszawskiej Starówce.

 

Z okazji 50 lat istnienia Grupy odbyły się dwie ważne wystawy. Jeszcze w 2018 roku w Staromiejskim Domu Kultury w Warszawie oraz  rok później w iście królewskiej atmosferze na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Lassota i Miron są przekonani, że najważniejsze dzieła jeszcze przed nimi!

Warszawa, Barbakan – 1963 r.

Na początku lat 60-tych, młodzi artyści stawali przed wyborem – wchodzić w układy ówczesnego systemu kreowania twórców – Akademia, Związek Plastyków, Mecenat Państwa – albo szukać innej drogi.

System był dość szczelny i nie pozwalał na inne pole manewru. Artysta kończył Akademię, następnie starał się o członkostwo w Związku Plastyków. Z legitymacją Związku – był plastykiem, bez legitymacji – nie był. Mógł być hobbystą, amatorem.

Bez legitymacji nie mógł zakupić materiałów malarskich, nie mógł wystawiać swoich prac, ani ich sprzedawać.

W mentalności urzędników i decydentów twórca „niezależny” nie istniał. Wszyscy twórcy musieli być w Związku. Związek był jeden – wyboru nie było. Zasada była prosta – jeden naród, jedna partia.

Jakiś czas temu na warszawskim Starym Mieście…

Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie napędza do działania Polaków jak zakazy… Wszyscy wiemy, że nasze najwspanialsze dzieła literackie oraz plastyczne powstawały właśnie pod czujnym okiem zaborców. Gdyby nie niewola i ograniczenia prawdopodobnie nie zakwitłby aż tak talent Słowackiego, Matejki czy Baczyńskiego. Tak już z nami jest, że lubimy być przekorni, a powiedzonko: co, ja nie zrobię? znakomicie oddaje nasze charaktery. Dziś artyści mają do dyspozycji liczne uczelnie, ogromny wybór materiałów, stypendia i wolność tworzenia, a często nie wiedzą, co z tym przybytkiem zrobić. Młodzi malarze z lat 60. mieli te środki mocno ograniczone, a jeśli już to musieli podporządkować się władzy, która dyktowała im co mają malować i gdzie wystawiać.

Zbigniew Kupczyński był młodym, zdolnym artystą z głowa pełną pomysłów i niezwykłym zdecydowaniem na osiągniecie sukcesu. Jednak na własnych zasadach. Był rok 1961, kiedy kierownictwo Związku uznało jego obrazy za zbyt nowoczesne i odmówiło wystawy w Kordegardzie. Wtedy wpadł na szalony pomysł: Biegłem Starówką wściekły. Zatrzymałem się przy Barbakanie. Mury oświetlone promieniami słońca czerwieniły się na tle zielonej trawy. Pomysł narodził się w głowie błyskawicznie. Tu odbędzie się moja wystawa. Bez pozwolenia, bo i tak zgody na to by nie dali. Kupczyński postanowił podzielić się pomysłem z kolegą z warszawskiej Pragi Waldemarem Smolarkiem, z którym niedługo później wywiesili swoje prace na murach.

Ta nietypowa atrakcja Starówki wzbudziła powszechne zainteresowanie zarówno warszawiaków, jaki i turystów. Niedługo później o wystawie napisały nowojorskie i włoskie dzienniki, a Barbakan stał się niezwykle lubianym miejscem dla gości z zagranicy. Kupczyński opowiadał, że czasem sprzedawali obraz turyście za marynarkę: Wracał do hotelu z obrazem w ręku, ale bez skarpetek i marynarki. Dzięki takiej wymianie w niedługim czasie Barbakańczycy chodzili świetnie, „po zagranicznemu” ubrani, co jak wiadomo wówczas nie było takie proste. Jednym z najważniejszych aspektów tych plenerowych wystaw był bliski kontakt z publicznością. Artyści chętnie wchodzili w dialog z przechodniami, dyskutowali oraz zdradzali tajemnice swojej sztuki. Tak pozostało im do dziś. Żywy widz i jego opinia są dla nich najcenniejszą wskazówką twórczą.

Z czasem do Kupczyńskiego i Smolarka zaczęło przyłączać się coraz to więcej osób, tworząc jedyną w swoim rodzaju artystyczną wspólnotę. Przy samym Barbakanie usadowili się abstrakcjoniści: Zbigniew Kupczyński, Waldemar Smolarek, Jan Naliwajko, Władysław Popielarczyk, Jan Aleksander Soćko (Jan Wagner), potem także Apolinary Smolarek, Marek Kotliński (Rao) i wielu innych. Malarze reprezentujący styl realistyczny, wystawiający przy tzw. Bramie Rzeźnickiej, to Jerzy Lassota, Romuald Dąbrowski (Naldek), Jacek Mieliwodzki, Barbara Szajewska oraz inni artyści, pojawiający się mniej lub bardziej sporadycznie. Abstrakcjoniści żartowali, że u kolegów po drugiej stronie muru „straszy duch Van Gogha”. Obrazy ich wisiały przez całe lato, niezależnie od pogody, nieraz mokły na deszczu, jednak nikt tym się nie przejmował. 

W taki to sposób spędzali letnie miesiące, aż do 1967 r., kiedy to zainteresowała się nimi milicja. Kontrowersyjna była dla ówczesnych władz nie tylko samowola młodych malarzy, ale także tematyka ich obrazów: abstrakcyjna lub pokazująca zwyczajne, ludzkie życie z jego monotonią i problemami. Nie tego oczekiwano od szczęśliwych mieszkańców „ludowej” Polski. Poza tym żaden szanujący się artysta nie powinien zabiegać o klientów dla swoich dzieł, on był od tworzenia (według określonych odgórnie reguł), a o resztę nie musiał się martwić. Któregoś dnia dostali propozycje nie do odrzucenia: albo usuną obrazy, albo sami zostaną usunięci.

Mimo że zakończył się pewien etap w ich życiu, otwartych dróg do niezależności nie dało się już zamknąć. Wielu z nich losy poprowadziły na emigracje, głównie do Szwecji (Mieliwodzki, Naliwajko) i Kanady (Smolarek, Kupczyński). 

Naldek i Lassota założyli Warszawską Grupę Malarzy Niezależni (wspólnie z Mirosławem Długoszem). 

Od roku 1998 r. postacie większości Barbakańczyków były przypominane w ramach imprez „Artbarbakan”, które grupa „Niezależni” organizuje cyklicznie na murach starówki. 

Czas jest nieubłagany, kilku z nich już odeszło. Inni nadal tworzą i wystawiają, nie zapominając o kiedyś podjętych ideałach. Ze względu na jednych i drugich chcemy kultywować pamięć o tych szalony, odważnych, młodych ludziach, którzy nie chcieli przyporządkować się systemowi, nie rezygnując przy tym z marzeń o życiu artysty.

Agnieszka Stróżyk

Fundacja Skarbnica Sztuki ma zaszczyt zaprosić na wernisaż wystawy


Niezależni’69


który odbędzie się 2 lipca 2020 r. o godz. 18.00
przy murach Barbakanu na Starym Mieście w Warszawie.


Wystawa będzie czynna od 2 do 30 lipca 2020 roku.

Kontakt: 516 034 650

Cresta Social Messenger